Bezpańskich i porzuconych psów jest coraz więcej. W Polsce służby oraz schroniska apelują i informują, że w tym roku jest rekordowa liczba psiaków wyrzuconych przez właścicieli. W samych Stanach Zjednoczonych do schronisk rocznie trafia blisko siedem i pół miliona psów. W samym Bangkoku na ulicach żyje ponad 120 000 bezpańskich zwierząt. Bezdomność zwierząt staje się problemem globalnym i jest to przerażające. 

Bezdomność zwierząt rośnie

Bezpańskie zwierzęta muszą nieustannie walczyć o przetrwanie, jedzenie i miejsce do spania. Niestety, niektóre nie mają tyle szczęścia i trafiają naprawdę na okrutnych i bezdusznych ludzi. Tak też było w przypadku psa, który stanął na drodze Manono Makhaphela. On – chcąc się pozbyć psa – zlecił zakopanie go żywcem. Zwierzę było niezwykle łagodne i szukało pożywienia. Dwójka ludzi złapała psa i go zakopała. Najgorsze jest to, że Makhaphela jest dyrektorem tamtejszej szkoły. I jaki przykład daje on dzieciom?! Od najmłodszych lat powinniśmy dzieci uczulać na cierpienie zwierząt i nie przyzwalać swoim zachowaniem na takie sytuacje.

Pies zakopany żywcem

Całe szczęście rozmowę Manono Makhaphela usłyszała osoba pracująca w szkolnej kuchni i od razu zadzwoniła do fundacji Animal Welfare Mdzananda Animal Clinic. Wolontariusze od razu przyjechali na miejsce i zaczęli akcję ratunkową. Dzięki ich szybkiej reakcji – pies pod ziemią znajdował się jedynie (aż!) dwadzieścia minut. Mimo wszystko, nadal nie jesteśmy w stanie zrozumieć, jak człowiek mógł wpaść na tak brutalny i nieludzki pomysł. Wiemy, że bezdomność zwierząt jest dużym problemem, ale to na pewno nie jest sposób na jej rozwiązanie.

Animal Welfare Mdzananda Animal Clinic

Lily, bo tak nazwali ją wolontariusze, trafiła pod skrzydła fundacji, została otoczona odpowiednią opieką i wyrwana strasznej śmierci. Gdyby nie pracownicy fundacji, sunia straciłaby życie dusząc się zakopana pod ziemią.

Po interwencji wielu internautów zainteresowało się losem suni. Z wielu stron świata zaczęły do niej napływać ciepłe słowa zapisane na kawałkach materiału, z których wolontariusze uszyli jedyną w swoim rodzaju kołdrę dla Lily.

Po całej akcji, dziennikarz zaangażowany w walkę o prawa zwierząt adoptował sunię. Po mimo strasznej historii, która ją spotkała, do psiny wreszcie uśmiechnęło się szczęście. Trafiła do domu, gdzie jest naprawdę kochana i otoczona odpowiednią opieką.

Zdjęcie suni, od razu po wyciągnięciu z dołu, w którym miała umrzeć
Lily w nowym, kochającym domu

Zobacz także:

  1. Pies w nagrzanym aucie. Co robić, jak reagować?
  2. Ciekawe fakty ze świata, nie tylko, dzikich zwierząt. Niesamowite rzeczy, które potrafią zwierzęta
  3. Agresywne rasy psów. Na nie potrzebujesz pozwolenie