białogardzkie schronisko

Białogard. Miejskie schronisko znajduje się we wsi Klępino Białogardzkie. Wieś położona jest na terenie gminy Białogard w województwie zachodniopomorskim. Działa od lat na rzecz pomocy zwierzętom. Zarządzane jest przez TOZ. Od paru lat możemy poczytać wiele informacji na temat tej placówce. Jakich? Niestety w wielu przypadkach bardzo brutalnych. Ale jaka jest prawda?  

Białogard: czy miejscowe schronisko jest piekłem dla zwierząt?

Białogardzkie schronisko zamieszane jest od paru lat w różnego rodzaju batalie i słowne potyczki. Wpisując w wyszukiwarkę nazwę schroniska, możemy znaleźć mnóstwo artykułów i petycji, które ujawniają rzekome zaniedbania. Placówka prowadzona jest przez Jerzego Harłacza, który na każdym możliwym kroku odpiera stawiana mu zarzuty. 

Na początku tego roku, konkretniej 3 stycznia, opublikowana została petycja w tej sprawie. Można ją znaleźć na stronie avaaz.org, która służy do umieszczania projektów petycji obywatelskich. 

– Poniższa petycja to Nasze wołanie o pomoc w imieniu chorych, cierpiących i głodujących zwierząt ze schroniska w Białogardzie koło Koszalina.Większość przebywających tam zwierząt umiera powolną śmiercią głodową. Najczęstszym pożywieniem są zmielone kości ze śrutą, woda gotowana na kościach, psująca i stęchła karma lub nic…. Psy przyjmowane są do schroniska w dobrym stanie po około 2‐ 3 miesiącach widoczne są już oznaki wychudzenia, wyczerpania, często są to już zwierzęta bardzo chore, wiele w stanie agonalnym. Właściciel twierdzi, że “psy są na diecie”. Brak pożywienia nie jest jedynym powodem śmiertelności zwierząt w tym schronisku, zamarznięcia, zagryzienia, nieleczone choroby, brak szczepień – wzajemne zarażanie i najczęściej brak opieki weterynaryjnej. Brak sterylizacji i niekontrolowane rozmnażanie, wysoka śmiertelność szczeniąt, tajemnicze niczym nieudokumentowane zniknięcia dużej liczby zwierząt, fałszowanie faktur, dokumentacji zgonów, bardzo złe warunki egzystencji tych zwierząt, za mała ilość‐bud, zaniedbane i zbyt małe boksy. – możemy przeczytać już na wstępie (pisownia oryginalna)

Oskarżenia kierowane w petycji

– Od lat obiektem zarządza miejscowy radny i jednocześnie prezes TOZ Animals. Uczynił on ze schroniska zakład komercyjny ukierunkowany wyłącznie na zysk. Pod pozorem opieki, masowo zwozi psy z całej Polski, gminy płacą za utrzymanie każdego psa 1‐2 tys. zł., ale karma, leki nie są kupowane a opieka nad bezdomnymi zwierzakami to fikcja. Tak bez kosztowo robione jest miejsce dla nowych nieszczęśników i… nowych pieniędzy z gmin. Obszerna dokumentacja zgromadzona w sprawie: zdjęcia , filmy, relacje pracowników, wolontariuszy, liczne interwencje mediów, wstrząsające wnioski pokontrolne, liczne ogólnodostępne w sieci materiały, nie przynoszą odzewu, a jedynie krótkotrwałą poprawę sytuacji schroniska na czas trwania, zapowiadanych z wyprzedzeniem kontroli i na czas kręcenia filmów reklamujących schronisko jako “nienaganne” , . – czytamy dalej (pisownia oryginalna)

LINK DO PETYCJI

Petycja to nie wszystko

Od wielu lat kierowane są oskarżenia o stan przetrzymywania i opieki nad zwierzętami, jaki występuje w placówce. W 2016 roku jedna z wolontariuszek o imieniu Natalia, napisała na swoim oficjalnym profilu na Facebooku, jak wyglądała jej praca w białogardzkim schronisku. Nie były to pochlebne słowa. Dodatkowo, schronisko to jest jedną z placówek tego typu, które są najczęściej kontrolowane. Wszystkie kontrole odbywają się z powodu tego samego powodu, rzekomych zaniedbań. 

Szef schroniska odpiera zarzuty

Zarządzający schroniskiem Jerzy Harłacz odpiera stawiane mu zarzuty. Twierdzi przy tym, że jest to celowe zadanie które ma na celu zaszkodzić jemu i jego pracy. 

– Wszystko, co napisała Natalia, to mijanie się z prawdą. Moje schronisko przeszło, dzięki tym dwóm paniom, w ciągu jednego roku aż 81 kontroli przeróżnych instytucji, łącznie z Głównym Inspektorem Weterynarii. Pytam się, kto za to płaci? Ile jeszcze razy przyjadą do mnie inspektorzy, bo zadzwoniła do nich pani ze Szczecinka? Zarzuca mi tak absurdalne rzeczy, łącznie z gigantycznymi malwersacjami finansowymi, że zastanawiam się, gdzie tak naprawdę ja mam te pieniądze? Kontrolował mnie już Urząd Kontroli Skarbowej, samorząd nie wspiera, przeciwnie, kładzie kłody pod nogami, a tu jeszcze Natalia, wolontariuszka, pisze, że psy umierają, wybiegi są zniszczone. Sprawdziłem: te psy trafiły tu wychudzone, co potwierdzają dokumentacje, ale najważniejsze: żyją, mają się dobrze. Podobnie z innymi zarzutami, których nie mam zamiaru powtarzać – dodaje szef schroniska w Białogardzie. – mówił Jerzy Harłacz na jednej z konferencji w 2016 roku, na chwilę po opublikowanych zarzutach byłej wolontariuszki.

– Większość na skutek donosów tych, którzy mnie i moją działalność hejtują, wrzucają do sieci zdjęcia psów jeszcze przed kwarantanną albo takich, które nigdy u mnie nie były. – mężczyzna twierdzi, że te kontrole są skutkiem licznych donosów składanych anonimowo

Kontrola nie wykazała uchybień 

Przeprowadzona w 2016 roku kontrola przez powiatowego lekarza weterynarii nie wykazała żadnych rażących uchybień. Lekarz wskazał natomiast na potrzebę remontu psich bud, przechowywania karmy w magazynie, na konieczność wylania posadzek w dużych kojcach, na przeprowadzenie dezynfekcji w pomieszczeniach kwarantanny i zadbania o psie wybiegi. Piotr Szykowny, będący powiatowym lekarzem weterynarii podjął decyzję o zamknięciu schroniska, z powodu niewywiązania się w terminie z zaleceń. Szef placówki odwołał się od tej decyzji, jednak wojewódzki lekarz weterynarii ją podtrzymał. 

– Nie ma przepisów wykonawczych, które by mi zabraniały na nowo otworzyć schronisko. Czyli składam wniosek o ponowną jego rejestrację i skoro spełniam wymagania, nie można mi tego zabronić. Byłem już w takiej sytuacji w 2012 r. i nadal działam – stwierdził Harłacz.

Schronisko nadal działa

Nie wiemy jaka jest prawda i kto ma rację w tym sporze. Jedno jest pewne, trwa on już od kilku lat i najwyższa pora żeby się wreszcie zakończył. 

W schronisku Białogard- zwierzęta błagają o pomoc !!!!

Zobacz także:

  1. Na oczach córki katował psa. Spotkała go kara, ale czy wystarczająca?
  2. Polski gwiazdor adoptował gigantycznego psa. Jego historia go urzekła
  3. Chcieli bestialsko zabić bezbronne zwierzęta. Spotkała ich surowa kara