Pogotowie dla Zwierząt w czerwcu przeprowadzało bardzo trudną akcję. Otrzymali anonimowe zgłoszenie o odgłosach sugerujących znęcanie się nad zwierzęciem w jednym z bydgoskich mieszkań. Fundacja miała bardzo mało dowodów, a jednocześnie pewność, że pies rasy cane corso jest przez swojego 39-letniego właściciela okrutnie traktowany. 

Sprawa wcześniej była zgłaszana na Policję

Sprawa znęcania się nad zwierzęciem i podejrzenia wykorzystywania go seksualnie była zgłaszana wcześniej na Policję. Niestety zbyt mała liczba dowodów uniemożliwiła służbom interwencje, policjanci nie zostali przez mężczyznę wpuszczeni do domu. Wtedy sprawa trafiła do Pogotowia dla Zwierząt. Nie była to łatwa interwencja, brakowało dowodów, żeby móc podjąć jakieś czynności.

Pogotowie dla Zwierząt prowadziło obserwację

Fundacja otrzymała anonimowe zgłoszenie, że mieszkaniec osiedla Leśnego w Bydgoszczy, Tomasz W. znęca się nad swoim psem rasy cane corso, do sąsiadów dochodziły odgłosy bicia, a zwierzę przeraźliwie piszczało. Dźwięki katowania zwierzęcia były słyszane na klatce bardzo często. Padło także podejrzenie, że pies był wykorzystywany seksualnie.

Ze względu na bardzo małą liczbę dowodów obciążających uzależnionego od narkotyków mężczyzny, Pogotowie dla Zwierząt prowadziło przez kilka dni obserwację z ukrycia. Zwierzę wyraźnie przeraźliwie bało się właściciela, a on zachowywał się wobec niego agresywnie. Pracownicy stowarzyszenia uzyskali zeznania świadków oraz obserwowali zachowanie mężczyzny wobec psa. Zwierzę straszliwie się bało jego reakcji. W ciągu tych kilku dni udało się zebrać wystarczającą ilość materiału.

Sprawa psa rasy cane corso ponownie trafiła na Policję

Tomasz W. został zatrzymany przez Policję pod domem i policjanci weszli do jego mieszkania w celu przeszukania. Na znalezione akcesoria do zabaw seksualnych pies reagował przeraźliwym lękiem. Biegły obecny w czasie oględzin stwierdził, że na pewno była stosowana przemoc wobec psa i potwierdził podejrzenie zoofilii. Pies panicznie unikał miejsc, gdzie znajdowały się akcesoria do zabaw seksualnych. W czasie oględzin mężczyzna był pod silnym wpływem narkotyków, które w śladowych ilościach znaleziono także u niego.

W tym samym czasie pracownicy fundacji odebrali już psa cane corso z mieszkania i trafił on do kliniki w celu wykonania badań diagnostycznych. Przebywa obecnie pod opieką fundacji, która szuka mu dobrego i odpowiedzialnego domu.

KONTAKT W SPRAWIE ADOPCJI

cane corso

Zobacz także:

  1. Psy przeżyły gehennę. Jednego zjadały żywcem robaki, drugi miał rozlewający nowotwór

  2. Seksualny zwyrodnialec zgotował psu piekło. Sunia jest w krytycznym stanie

  3. Niewidomy nie ma za co nakarmić psa. Na dzień mają około 10 złotych