fijo

Sprawa Fijo zawładnęła jakiś czas temu mediami w Polsce. Jego oprawca Bartosz D. był poszukiwany nawet listem gończym, co w przypadku skatowania psa jest bardzo rzadkie. Udało się go schwytać, ale sytuacji Fijo to zdecydowanie nie poprawiło. Współczuli mu wszyscy, jednak kiedy przyszło do znalezienia domu – telefon milczał. Niestety historia Lidki jest bardzo podobna – ta młoda suczka, mimo że jest wspaniała, łagodna i nie sprawia problemów, najprawdopodobniej nigdy nie znajdzie domu i umrze samotnie w boksie. 

Fijo został bestialsko skatowany, oprawca był ścigany listem gończym

Fijo został skatowany przez swojego właściciela Bartosza D. O całej sprawie policję poinformowała jego żona, która zastała ledwie żywego psa w domu. Mężczyzna bestialsko pobił 4-miesięcznego czworonoga i pozostawił go w kałuży krwi. 

Prokuratura wydała za nim list gończy, a internauci rozpoczęli swoje śledztwo. Szybko okazało się, że Bartosz D. mieszka i pracuje w Szkocji, wtedy też o przestępstwie został poinformowany szef mężczyzny. Oprawca wrócił do kraju i odpowie za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Dopuścił się jednak tego czynu przed nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt i grozi mu za to do 4 lat pozbawienia wolności, a nie jak teraz, 5. 

Zwierzak został rodzinie odebrany, ale jego dramat niestety się nie skończył. 

Fijo jest sparaliżowany, ma niedowład łapek

Fijo został przejęty przez odpowiednią fundację i zaczął się cały proces przywracania tego psiego dziecka do funkcjonalności. Droga ta była długa i kręta – dodatkowo efekty nie są w pełni zadowalające. 

Efektem bestialstwa ze strony Bartosza D. jest niedowład tylnych łap oraz złamana szczęka. Pyszczek się zrósł, jednak zwierzak nadal nie chodzi normalnie, ale został mu zafundowany wózek, dzięki któremu porusza się w miarę normalnie. 

Mimo że tą sprawą żyła trochę ponad pół roku temu cała Polska i każdy linczował słownie mężczyznę, współczując jednocześnie psu – Fijo domu nie znalazł. Obecnie znajduje się w Fundacji dla szczeniąt Judyta, która zobowiązała się opiekować się maluchem, który obecnie jest już rocznym, uroczym psiakiem. Ta sytuacja jest jednak nieodosobniona. Zwierzęta niepełnosprawne nie mają szans zazwyczaj na dom, a ich życie kończy się w betonowym schroniskowym boksie. Tak też najprawdopodobniej skończy właśnie Lidka, ale o niej przeczytacie niżej. Mam nadzieję, że nie pęknie wam serce.