golden retriever

Ozzy, bo tak ma na imię bohater artykułu, był psiakiem rasy golden retriever. To, co mu się przytrafiło rozerwie serce każdego twardziela. Czworonóg został porzucony, następnie został uratowany z ulicy przez człowieka o dobrym sercu. Kobieta, która zabrała go do domu niestety nie mogła go zatrzymać, postanowiła znaleźć mu dom. Wtedy zgłosiła się kobieta, która przyrzekła dać odpowiednie warunki i opiekę. Jednak to, co zgotowała Ozzy’iemu, przechodzi ludzkie pojęcie. 

Golden retriever urzekł małą dziewczynkę, jej mama go uratowała

Kiedy porzucony i zabiedzony golden retriver spojrzał w oczy małej Zuzi, jej mama nie mogła zostawić go na pastwę ulicy. Postanowiła zabrać go do domu, sama jednak posiadała już czworonoga i kolejny nie wchodził w rachubę. Trafił do domu osób odpowiedzialnych. Kobieta od razu zabrała psiaka do weterynarza. Okazało się, że stan jego zdrowia nie jest najlepszy. 

Golden cierpiał na przewlekłe, nieleczone i bardzo bolesne zapalenie jąder. Lekarz przepisał leki, rokowania były dobre, więc Pani Ania widząc pozytywną energię w nim i polepszający się stan zdrowia, zaczęła szukać mu domu. Umieściła w gazecie ogłoszenie – chciałam zaznaczyć, że ta sytuacja miała miejsce kilkanaście lat temu. Na ogłoszenie odpowiedziała niejaka Aga, która obiecała dać Ozzy’emu normalny, kochający dom. Przecież na to zasługiwał jej zdaniem po tych wszystkich cierpieniach. 

Obiecywała zapewnić golden retrieverowi naprawdę dobre warunki, m.in. dom z ogrodem – była w tym bardzo przekonująca. Psiak trafił do Agi, na drugi dzień, mimo obietnicy kontaktu, nastąpiła jednak niepokojąca cisza. 

Ślady po oparzeniach miały być wspomnieniem. Niestety koniec był tragiczny

Pies pojechał na drugi dzień, z zapaleniem jąder, ale rozmerdany i szczęśliwy do nowego domu. Jego ślady po oparzeniach na ciele miały być tylko smutnym wspomnieniem i zwykłymi bliznami. Jednak jego koniec był tragiczny.

W dzień kiedy miała zostać podpisana umowa adopcyjna (nie oceniajmy tego, że pies został przekazany bez niej, sytuacja miała miejsce 12 lat temu), Aga nie skontaktowała się z Panią Anią. Kiedy ktoś do niej napisał, że się u niej pojawi, ona wysłała sms-a: PIES ZDECHŁ.

Twierdziła, że pies zdechł, bo nie dała mu antybiotyku. Prawda okazała się brutalna

Pani Ania od razu skontaktowała się z kobietą. Ona potwierdziła telefonicznie treść wiadomości i zaproponowała, że wskaże miejsce pochówku psa. Wszyscy wybrali się na wskazane przez nią miejsce. Kobieta tłumaczyła też, że golden zdechł, ponieważ nie dała mu antybiotyku na zapalenie jąder. Jednak po odkopaniu zwłok psa, kilku aktywistom prozwierzęcym ukazał się makabryczny widok. 

Zwierzak został zabity w bestialski i okrutny sposób. Widać że osoba, która tego dokonała całkowicie jest wyzbyta empatii. Oczywiście podejrzenia padły na kobietę, która psa adoptowała. 

Ciało golden retrievera trafiło do sekcji. Został zakopany najprawdopodobniej żywcem

Ciało golden retrievera zostało poddane wtedy dokładnym badaniom. Pani Ania wraz z fundacją przetransportowali martwego zwierzaka na AR we Wrocławiu, gdzie została przeprowadzona sekcja. Wykazała ona, że dostał kilka ciosów tępym narzędziem, miał złamane większość kości – jednak nie to było przyczyną śmierci. Zwierzak najprawdopodobniej został zakopany jeszcze żywcem. Profesor wykonujący sekcję zasugerował także, że tego czynu nie dokonała jedna osoba. Brały w nim udział jeszcze inne osoby. Prof. dr. hab. Janusz Madej wykonał sekcję zwłok i powiedział na łamach dziennika “Słowo Polskie-Gazeta Wrocławska”, że jak żyje, czegoś takiego nie widział.

Najgorsze jest jednak to, że osoby, które się tego dopuściły, nie odpowiedziały za ten czyn. Niczego ostatecznie nie udało się udowodnić. Jednak Internauci oraz aktywiści prozwierzęcy pamiętają. Będziemy Ozzy o Tobie przypominać, Twoja śmierć nie może pójść na marne. 

Zobacz także: 

  1. Ratują cierpiące i potrzebujące zwierzęta. Nie mają czym karmić zwierząt
  2. Kopnęła specjalnie kociakiem w beton, zrobiła to z uśmiechem. Film wrzuciła do sieci
  3. Polska gwiazda znęca się nad zwierzętami? Jej tłumaczenia są absurdalne