husky

Husky Bono cierpiał przez długi czas. O zamkniętym w brudnym i zarośniętym boksie psie został poinformowany w maju Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. Pies należał do nauczycielki przyrody i jej syna. Stan psa rasy husky był dramatyczny, fundacja od razu się nim zajęła. 

Husky bez wody i pokarmu w brudnym, zarośniętym kojcu

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt w maju odebrał nauczycielce skrajnie zaniedbanego i zagłodzonego psa. Pies trafił pod opiekę fundacji. 

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt odebrał konającego psa nauczycielce przyrody i jej agresywnemu synowi. „Niech śmieć zdycha” – takimi słowami właściciel pożegnał się z czworonogiem. Pies został zauważony przez lokalne działaczki na rzecz zwierząt, które zwróciły się do najrozmaitszych organizacji z prośbą o pilną pomoc dla psa – jednakże owa nie nadeszła. Zarząd naszego Inspektoratu podjął decyzję o podjęciu interwencji na terenie województwa śląskiego, gdyż najważniejsze w tej sprawie było życie Bono – napisali na facebookowym profilu działacze DIOZ.

Informacja wyszła z organizacji CzęstoŚląskie koty do adopcji

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt dostał informacje o skrajnie zaniedbanym psie od fundacji CzęstoŚląskie koty do adopcji. Wolontariusze DIOZ od razu udali się pod Częstochowę. Widząc warunki w jakich przebywa pies i jego stan, czworonóg w trybie natychmiastowym został odebrany kobiecie. 

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt zawiózł psa do lecznicy dla zwierząt

Husky niezwłocznie został przewieziony do gabinetu weterynaryjnego. Wyniki badań były bardzo złe, u psiaka wykryto m.in. nużycę, skrajne wychudzenie, zaawansowaną grzybicę skóry i uszu, guza jądra czy robaczycę. 

Psiak przebywa obecnie na leczeniu stacjonarnym, gdzie jest diagnozowany i leczony. Przed huskym długa walka o jego zdrowie, którą razem z wami pomożemy mu wygrać – napisali na Facebooku inspektorzy DIOZ.

Nauczycielka znęcała się nad psem

Wstępne koszty leczenia zwierzęcia wyniosły ponad 2000 zł. Obecnie rachunki przerosły znacznie tę kwotę. 

Niestety szkoła, w której uczy Zofia M. nie wyciągnęła konsekwencji. Twierdzi, że nauczycielka stała się ofiarą nagonki i nie chce zabrać głosu w tej sprawie. 

Szkoła, w której pracuje Zofia M., zamiast wyciągnąć konsekwencje wobec nauczyciela, zorganizowała apel dla dzieci i staje w obronie swojego pracownika. Z informacji uzyskanej od rodziców wiemy, że dyrekcja twierdzi, iż jest to manipulacja i zabrania uczniom jakiegokolwiek komentowania tej sprawy! – napisali na Facebooku inspektorzy DIOZ po tym, jak odebrano psa nauczycielce przyrody.

Zobacz także:

  1. Psa potrącił samochód, wpadł do rzeki i się topił. Z pomocą przyszli niezwykli ludzie

  2. Matka z córką katowały szczeniaka, próbowały go brutalnie zabić

  3. Psiaka wyprała w pralce, wrzuciła film do sieci. Teraz uważa, że jest ofiarą