Karpie są w naszym kraju nieodłącznym elementem Świąt Bożego Narodzenia. Kto nie jadł nigdy karpia w galarecie lub smażonego, niech pierwszy rzuci kamieniem. Jednak z tą kulinarną tradycją związane jest coś jeszcze — straszne męczarnie, w jakich żyją te zwierzęta przed wylądowaniem na świątecznym talerzu. 

Karpie na polskich wigilijnych stołach zagościły na dobre dopiero w czasach komuny. Do tego czasu raz znikały, a raz się pojawiały i tak przez blisko 900 ostatnich lat. Czy naprawdę Polacy nie wyobrażają sobie świąt bez karpia? Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt by o nim nawet nie pomyślał. My też nie powinniśmy. Dlaczego?

Karp na polskich stołach pojawił się już w XII wieku i to za sprawą czeskich cystersów, którzy założyli pierwsze stawy hodowlane. Spowodowane to było tym, że w tamtym okresie było tak wiele dni postnych w kalendarzu liturgicznym, że duchowni nie byli w stanie wyżywić się brukwią i kaszą. Karpie były dla nich typowymi rybami postnymi. Stąd też w pewnym momencie wylądowały w spisie 12 potraw wigilijnych. Niestety za tą kilkudziesięcioletnią tradycją kryje się straszne okrucieństwo. 

Karpie czują ból? Dlaczego karp na wigilię budzi takie emocje? Karp wigilijny: historia

Karpie dzielą ludzi. Na tych, którzy te ryby uwielbiają i tych, którzy nie znoszą. Wiele osób narzeka na jego mułowaty smak i dużo liczbę drobnych ości. Więc dlaczego nadal jest tak popularny?

W czasach komuny ryby były trudno dostępnym towarem. Pojawiły się wtedy karpie, a podaż zaskoczyła wszystkich. Od tego czasu władze PRL dbały, żeby przed świętami były do sklepów duże dostawy żywych karpi. Żadnej innej ryby Polacy nigdy nie kupowali aż tak świeżej, niestety jest to okupione wielkim cierpieniem tych zwierząt.

Dawniej można było argumentować sprzedaż żywych karpi, ponieważ produkty były trudno dostępne i dostawy do sklepów odbywały się z dużym wyprzedzeniem. Po kupieniu ryby lądowała ona zazwyczaj w wannie wypełnionej wodą a następnie była amatorsko zabijana. Obecnie jednak ten zwyczaj mija się z celem. Nie dość, że można kupić gotowe filety, to nawet kupując rybę w sklepie, można poprosić o zabicie jej na miejscu i niezmuszanie żywego stworzenia do męczarni w plastikowej siatce. 

Karp wigilijny: tradycja czy konieczność? Karpie mają mułowaty smak. Dlaczego więc nadal je jemy?

Karpie są zwierzętami, które łatwo dostosowują się do nowych warunków. Właśnie dlatego bez problemu prosto od hodowcy trafiają do sklepów. W zbiorniku w marketach często trzymane są w brudnej wodzie, bardzo zanieczyszczonej np. rybimi odchodami. Baseny są często tez przepełnione, a ryby nie mają w nich możliwości poruszania się. Właśnie dlatego smak karpia jest taki charakterystyczny — niestety okupiony cierpieniem niewinnych zwierząt.

Morderstwo stało się rozrywką dla całej rodziny. Dlaczego zgadzamy się na znęcanie się nad zwierzętami?

W wielu przypadkach, jeśli chodzi o sprzedaż karpi, naruszone zostają przepisy ustawy o ochronie zwierząt. Dlaczego nikt z tym nic nie robi? Kto chciałby się przeciwstawić magii świąt. Ryby trzymane są w wannach, w pojemnikach, z wodą, gdzie przeżywają naprawdę okropne męki. Kiedyś wcale ich się nie ogłuszało czy nie zabijało, teraz wyciągamy prosto z wody, wymęczone i ledwo żywe karpie, a następnie, nawet na oczach naszych dzieci, sprzedawca ucina mu głowę. 

Zanim karp trafi na nasz stół, obok ziemniaków i kiszonej kapusty z grochem, musi przejść dość długą i wypełnioną męką drogę. Najpierw brutalnie wyławiamy je ze stawów hodowlanych, potem w ciasnych pojemnikach z wodą, transportujemy do marketów, gdzie przebywają, aż do czasu, gdy ktoś je kupi. Sprzedany karp trafia do foliowej torebki, a następnie do wanny. Ostatnim krokiem jest solidne uderzenie młotkiem w głowę i odcięcie jej. Dla ryby nie ma nic dalej, natomiast dla nas jest filetowanie, przyprawianie i smażenie.

Ryby też czują ból. To, że nie krzyczą, nie wierzgają, nie piszczą jak inne zwierzęta nie oznacza, że nie wiedzą co się dzieje i nie cierpią. Co możemy zrobić, aby uchronić karpie przed tym okropnym dla nich sezonem? Nie kupować ich na święta, przynajmniej żywych. W sklepach wybór mięs i ryb jest naprawdę bardzo wielki, możemy spokojnie zakupić karpia w płatach, który odpowiednio przygotowany będzie smakował równie dobrze, a nie będzie musiał przeżyć wielu godzin bólu i cierpienia. 

Zobacz także:

  1. Stres u psa może doprowadzić nawet do śmierci. Sprawdź jak mu pomóc!
  2. Rasy psów, które są najbardziej chorowite. Weterynarze je odradzają
  3. Szczeniak został przez nich pobity i ugotowany. Wiek sprawców wstrząsa