W minioną środę w jednej z miejscowości pod Zieloną Górą interweniowali inspektorzy z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt “Animals”. To, co zastali na miejscu przechodzi ludzie pojęcie. Otrzymali oni zgłoszenie o psie, który stał na krótkim łańcuchu, a w jego skórę wbijała się kolczatka założona przez właścicieli. 

Kolczatka poderżnęła mu prawie gardło

Gdy wolontariusze przyjechali na miejsce, pies przebywał już w domu. Na zewnątrz stała rozwalająca się buda, wokół niej brudne miski z wodą i resztkami zgniłego jedzenia i śmieci. I wielki smród. Jednak dopiero widok psa wstrząsnął “Animalsami”. Miał rozszarpane głębokie rany przy uszach i na szyi.

Kolczatka założona przez właścicieli praktycznie poderżnęła psu gardło i odcięła uszy. Mimo bardzo poważnego stanu pies nie został zabrany do weterynarza. Najbardziej dziwi to, że wokół psa biegały roześmiane dzieci. Bawiły się z nim, mimo smrodu ran.

– Właścicielka się tłumaczyła, że mieli problemy zdrowotne z tatą, który wrócił ze szpitala. A pies uciekał i biegał po miejscowości. Dlatego przypięli go kolczatką do łańcucha – mówi Zając.

I to właśnie ta kolczatka poraniła psa. Jak opisują inspektorzy, musiał on zaplątać się w łańcuch, gdy próbował uciec. Kolczatka wbiła mu się w głowę, a pies prawdopodobnie próbując się uwolnić, ranił się jeszcze bardziej.

Grozi mu amputacja ucha

Lekarze niestety wykluczyli możliwość szycia rany, ponieważ ona jest za stara. To pokazuje, że sytuacja nie miała miejsca dzień wcześniej, jak utrzymywała właścicielka zwierzęcia.

Cukiereczek, bo taka nazwano psa, przeszedł już jeden zabieg, niewykluczone, że będą potrzebne kolejne. Niestety, grozi mu amputacja jednego ucha. “Walczymy o jego uszko, niestety rany nie są poważne i jest ogromny problem. Może dojść do amputacji” – poinformowali inspektorzy OTOZ. Więcej informacji i zdjęcia dotyczące uratowanego psa znajdują się na stronie Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt.

Sprawa trafi na wokandę

Wiadomym jest, że pies nie wróci do poprzednich właścicieli. OTOZ informuje, że sprawa trafiła do sądu. Do tej pory czekano na odpis od lekarza weterynarii, ale po otrzymaniu go niezwłocznie zostało złożone zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury.

Pani potwierdziła nam, że przed sądem przyzna się do winy – przekazała Zając.

Cukiereczek trafił do domu tymczasowego. OTOZ zbiera pieniądze na jego leczenie oraz na zakup sprzętu do magnoterapii, który wykorzystywany jest między innymi do leczenia trudno gojących się ran, oparzeń, owrzodzeń, krwiaków i obrzęków.

kolczatka

kolczatka

Zobacz także:

  1. Piekło 200 psów uwięzionych na pustym polu! Żar lał się z nieba
  2. Chrońcie swoje psy! Śmiertelna epidemia w Polsce
  3. Pękniesz ze śmiechu! Tak wyglądałyby SMS-y od psów [VIDEO]