labrador

Labrador jest psem, który na pozór jest rozchwytywany przez wszystkich ludzi chcących mieć towarzysza wielu zabaw. Okazuje się jednak, że nie jest to regułą i nawet labrador może stać się niechcianym przez ludzi. Tak właśnie było w poniższej historii, która idealnie pokazuje, że nie każdy rasowy pies ma szansę na dom. 

Labrador przebywał w schronisku San Antonio Pets Alive w Teksasie. Wszystkim wydawało się, że błyskawicznie znajdzie dom. Mijały jednak tygodnie, a on wciąż tam był. Kompletnie nikt się nim nie interesował. 

Labrador ze schroniska, którego nikt nie chciał

Czarny labradorek wabiący się Ron potrzebował prawdziwego cudu, by nie ziścił się plan wymyślony przez schronisko SAPA. Wolontariusze zrobili wszystko, by znaleźć mu dom, lecz nikt, zupełnie nikt się nie zgłosił. Czworonóg oczekiwał więc na uśpienie, które jest normalną praktyką w wielu tego typu placówkach. 

Kiedy zbliżały się ostatnie chwile życia Rona, wolontariusze napisali post wzruszający post, który został udostępniony ponad 1200 razy. W ten sposób udało się dotrzeć wreszcie do kogoś, kto postanowił dać psu szansę. 

Ron był w tragicznym stanie

Prawdopodobnie nikt nie chciał go adoptować z powodu tego, że jego wygląd nie był zbyt atrakcyjny. Widać było po nim, że jest to pies, który wiele przeszedł w swoim młodym życiu.  Szczęśliwie organizacja Lucky Lab Rescue and Adoption postanowiła dać zwierzęciu szansę i w ramach  akcji organizowanej na gwiazdkę, stworzyli jeszcze jedno ogłoszenie, które zamieścili na swojej stronie. 

Zaoferowali w nim, że pokryją wszelkie koszty, lecz poszukują osób, które z chęcią zaopiekują się nim w ramach domu tymczasowego. To właśnie wtedy pojawiła się kobieta, która nie dość, że dała mu dom, to otoczyła go miłością i potężnym uczuciem.