Morskie Oko
Olfaktoria, czyli Dorota Goldmann

Morskie Oko, a raczej podróż nad nie, budzi wiele kontrowersji. Od wielu lat aktywiści walczą o lepsze życie koni, które w bestialskich warunkach muszą harować całe dnie. Przez bezmyślność, głupotę i często niewiedzę ludzi, cierpią niewinne zwierzęta, które są zmuszane do katorżniczej pracy. Jedna z czołowych polskich blogerek ostatnio z radością podzieliła się z fanami tym, że skorzystała z przejazdu bryczką pod Morskie Oko. My uważamy, że to szczyt głupoty. Jej tłumaczenia są absurdalne.

Olfaktoria pochwaliła się przejażdżką nad Morskie Oko

Olfaktoria, jedna z popularniejszych polskich blogerek wybrała się na wczasy do Zakopanego, gdzie korzysta z uroku Tatr. Relacje z wyjazdu można oglądać na jej profilu na Instagramie. Niestety wśród jej wpisów pojawił się taki, który rozjuszył fanów influencerki. Nie pozostawili na niej suchej nitki. 

Blogerka wrzuciła na swój profil zdjęcie z nad Morskiego Oka, gdzie w komentarzach pojawiła się informacja, że dojechała na miejsce bryczką. Fani od razu zareagowali i zapytali ją o fakt znęcania się nad końmi, które tam pracują. Odpowiedź jednak wszystkich zdziwiła. Influenserka stwierdziła, że nie była świadoma tego, jak sytuacja koni tam wygląda. Nam jednak to trochę śmierdzi. Od lat aktywiści walczą o prawa tych zwierząt. O ich sytuacji informowały już chyba wszystkie czołowe tygodniki, dzienniki i portale. Przy takim tłumaczeniu można wywnioskować, że Olfaktoria jest po prostu ignorantką. Tylko czy to tłumaczy przykładanie ręki do cierpienia zwierząt? Zdecydowanie nie. 

Blogerka próbowała nadal się bronić

Jej fani mieli podobne zdanie. Skrytykowali ją za ignorancję, na co ona odpowiedziała, że wiedza o znęcaniu się nad zwierzętami, nie jest tak powszechna, jak się wydaje jej fanom. Może nie jesteśmy obiektywni jako serwis, który walczy o prawa zwierząt i stara się uświadamiać odbiorców, ale naszym zdaniem takie tłumaczenia, to szczyt bezmyślności i głupoty. Zresztą po niepochlebnych komentarzach internautów Olfaktoria usunęła komentarze. Jednak serwis Plotek przygotował screen’y tych komentarzy. Załączamy je poniżej. Jedyna nadzieja, jaka nam pozostała, to że blogerka już nie skorzysta w przyszłości z jazdy bryczką nad Morskie Oko. Mamy nadzieję, że zapamięta to, że zwierzęta do tego wykorzystywane, żyją w naprawdę w ciężkich warunkach, a korzystanie z bryczek jest bestialstwem. 

Konie pracujące w Tatrach bardzo często podczas dnia pracy nie mają nawet chwili odpoczynku, nie są pojone i karmione. Dla tych pracujących nad Morskim Okiem, najcięższe są miesiące wakacyjne, kiedy do jednej bryczki czeka kolejka kilkuset osób, a jednego dnia przez te trasę przewija się tysiące turystów. Dlatego też popieramy wprowadzenie nad Morskie Oko meleksów, które zastąpiłyby niewinne i skrzywdzone zwierzęta. Ciekawe co na to Olfaktoria? Myślicie, że poprze takie zmiany?

Jak nazywa się Olfaktoria naprawdę?

Olfaktoria swój blog nazywa “ekskluzywnym blogiem o perfumach i stylu życia”. Niestety przy wszystkich dogodnościach, drogich kosmetykach i wiedzy jaką blogerka posiada, zabrakło miejsca na wiedzą naszym zdaniem konieczna. Mamy nadzieję, że Dorota Goldmann, bo tak naprawdę nazywa się Olfaktoria, doedukuje się w tych tematach i nie popełni już takiej gafy. 

morskie oko
Usunięte komentarze z profilu Olfaktorii na Instagramie/Źródło: plotek.pl
morskie oko
Usunięte komentarze z profilu Olfaktorii na Instagramie/Źródło: plotek.pl
morskie oko
Usunięte komentarze z profilu Olfaktorii na Instagramie/Źródło: plotek.pl

Zobacz także:

  1. Polskie schronisko jest piekłem dla zwierząt? Dyrektor się tłumaczy
  2. Słoń padł podczas walki, 300 innych go pożegnało. To nagranie rozerwie Twoje serce
  3. Kaczka została przewodnikiem niewidomego psa. Niestety koniec ich przyjaźni jest tragiczny