morskie oko
Konie vs. melex na trasie nad Morskie Oko

Tatry, trasa na Wiktorówki, a tam msza. Dla jednych miejsce spotkania z Bogiem, dla innych okazja do śmiania się ze znęcania się nad zwierzętami. Właśnie tam doszło do absurdalnej sytuacji. Wierni jadący na msze powozem, nabijali się z cierpiących zwierząt. Niestety nie jest to odosobniona sytuacja. Dodatkowo trasa na Wiktorówki jest dużo trudniejsza od tej nad Morskie Oko. Zamiast asfaltu na całej trasie pod górę są śliskie kamienie. 

Trasa nad Morskie Oko: konie

Wiele mówi się o wykorzystywaniu koni nad Morskim Okiem. Niestety nie jest to odosobniona sytuacja. W wielu miejscach w Tatrach konie są eksploatowane i zmuszane do ciężkiej pracy, która podchodzi całkowicie pod znęcanie się. Między innymi takimi miejscami są krakowski Rynek i właśnie Wiktorówki. Właśnie ta trasa uchodzi za dużo trudniejszy szlak, niż ten prowadzący nad Morskie Oko. Na dodatek 

To trasa o wiele bardziej trudniejsza niż droga prowadząca d0 Morskiego Oka. Nachylenie tej trasy wynosi średnio 7 proc., a ostatnie 300 metrów podjazdu to aż 17 proc. – mówi Beata Czerska z Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Tatry, trasa na Wiktorówki: znęcanie się nad zwierzętami

Tatry, do absurdalnej oraz okrutnej sytuacji doszło na trasie na Wiktorówki. Jedna z turystek napisała w tej sprawie do Międzynarodowej Fundacji Na Rzecz Zwierząt VIVA! Zauważyła ona bowiem, że konie ciągną wóz pod stromą górę wraz z 12 osobami. Z pojazdu można było usłyszeć okrutne teksty i nabijanie się ze zwierzęcia. Niestety nie jest to odosobniony przypadek. 

Na drodze biegnącej doliną Filipka, do Kaplicy Matki Boskiej Jaworzyńskiej jechało fasiągiem około 12 ludzi elegancko ubranych na uroczystość do kaplicy. Konie ledwo dawały radę iść, ślizgały się, szyje miały całe w białej pianie. Na samym końcu drogi co jakiś czas kilka osób zsiadało, ponieważ koniom krzyżowały się nogi, zatrzymywały się i nie potrafiły ruszyć. Z wozu słychać było żarty „zobaczymy ile konie dadzą radę, najwyżej ten kawałek już dojdziemy”. Konie były popędzane aż przykro było patrzeć… – napisała w wiadomości. 

Fundacje broniące praw zwierząt chcą oficjalnego zakazu

Brak koni na Wiktorówce byłby świetnym krokiem do poprawy sytuacji tych zwierząt. Fundacje broniące praw zwierząt walczą o uznanie tego za nielegalne i obciążenie zarzutami o znęcanie się właścicieli i opiekunów zwierząt. 

“(…) Z wozu słychać było żarty „zobaczymy ile konie dadzą radę, najwyżej ten kawałek już dojdziemy. (…)”

– Zmuszanie zwierząt do tak ciężkiej pracy w naszej opinii łamie zapisy ustawy o ochronie zwierząt. Niestety nie jest to odosobniony przypadek – konie na Wiktorówkach pracują często, wożąc ludzi na msze w kaplicy – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji VIVA, która broni praw zwierząt. – Będziemy domagali się wyjaśnienia tej sprawy i wprowadzenia przez Tatrzański Park Narodowy zakazu wjazdu na tę krasę zaprzęgów.

Mamy nadzieję, że wy także popieracie ten projekt i nie będziecie korzystać z powozów w takich miejscach. Te zwierzęta muszą ciągnąć pod górę wiele ton. Na dodatek na trasie nie ma asfaltu jak na drodze do Morskiego Oka, ale typowe dla górskiego szlaku kamienie.

Zobacz także:

  1. Nastolatka bestialsko zabiła szczeniaki, nagranie wrzuciła do sieci
  2. Radykalne zmiany! Jeśli Twój kot umrze, kolejnego nie będziesz mógł mieć
  3. Pierwszy taki wyrok w Polsce! Kobieta skazana za NIETYPOWE znęcanie się nad psami