Opoczno

Możemy po raz kolejny pisać, jak ważne jest uświadamianie i nauka od wczesnych lat o tym, jak odpowiednio opiekować się zwierzętami. Możemy i nadal zamierzamy to robić. Niestety wciąż na tym świecie są ludzie, którzy tego nie rozumieją i to się nie zmieni, jeśli nie zostaną wdrożone pewne działania mające na celu pokazać najmłodszym uczestnikom naszego społeczeństwa, że zwierzaki również mają uczucia. Taka sytuacja miała miejsce w jednej ze wsi, koło miejscowości Opoczno. 

Opoczno: dramat psa we wsi Siedlów

Anonimowy informator zgłosił doniesienie o znęcaniu się nad psem do pani prezes stowarzyszenia “Pomagajmy zwierzętom”. Możemy tylko domyślać się, czemu zgłoszenie to było anonimowe, prawdopodobnie po prostu znał bardzo dobrze właścicieli i nie chciał mieć z nimi na pieńku. Zresztą, to nawet nie jest ważne, czy zgłoszenie było anonimowe czy też nie. Najważniejsze, że kimkolwiek jest ten człowiek, nie mógł patrzeć na cierpienie żywej istoty i postanowił działać. 

Jak poinformowała Iwona Brzozowska, prezes “Pomagajmy zwierzętom” świadek na dowód swojego doniesienia podesłał zdjęcia psa. Widać było na nich, jak bardzo psiak jest zaniedbany. Kobieta nie czekała ani chwili, gdyż stan zwierzęcia nie pozostawiał wiele do życzenia, nie potrzebowała więcej dowód, by natychmiast podjąć interwencje.

Opoczno: interwencja policji 

Kobieta pojechała najpierw na miejsce zdarzenia sama. Nie zastała jednak żadnego psa na terenie. Kiedy zapytała właściciela o zwierzaka, wyparł się wszystkiego. Iwona Brzozowska miała jednak niepodważalne dowody. Postanowiła nie dać za wygraną i poinformowała o całej sytuacji komisariat policji w Opocznie. 

– Funkcjonariusze “przycisnęli” właściciela i ten się przyznał – wyjaśnia Brzozowska.

Dopiero wtedy okazało się, że pies miał za zadanie pilnować stawu. Był wycieńczony i słaby, od bardzo dawna nic nie jadł. Mężczyzna postanowił odpiąć zwierzaka z łańcucha, po czym uderzył go gwałtownie kołkiem. Zwierzę zginęło po pierwszym ciosie. Właściciel chcąc ukryć ślady zbrodni, zakopał ciało psa 2 kilometry od swojej posesji. 

 – Kiedy odbywało się karmienie ryb, pies resztkami sił chciał zjeść pływający na tafli wody pokarm – powiedziała polsatnews.pl asp. sztab. Barbara Stępień, rzeczniczka policji z Opoczna.

Mężczyzna podejrzewany jest o drastyczne znęcanie się, głodzenie i uśmiercenie psa. Został zatrzymany i przesłuchany przez funkcjonariuszy policji. Grozi mu kara pozbawienia wolności do lat 3. 

To nie koniec, zwierząt było więcej

Policjanci postanowili sprawdzić całą posesję, by mieć pewność że na terenie nie znajdują się inne zwierzęta. Podczas tego obchodu znaleźli suczkę w równie złym stanie fizycznym, co nieżyjący już pies. Sunia została odebrana i przekazana pod opiekę weterynarza. Trwa walka o jej życie. 

Zobacz także: 

  1. Oni zabijają zwierzęta regularnie, przyznali się. Na jaką karę zasługują?
  2. Horror! Mężczyzna bestialsko pozbył się dwóch psów, nie były jego
  3. Fałszywy weterynarz w Polsce! Korzystałeś z jego usług? Zgłoś się na Policję