ślina psa

Ślina psa, choć przez niektórych uważana jest za zbawienną dla skóry i w pełni nieszkodliwą dla naszego zdrowia, może powodować nieprzyjemne konsekwencje. Jak to w końcu z nią jest? Czy naprawdę jest szkodliwa? Ile bakterii w sobie zawiera? Dlaczego nie powinniśmy pozwalać psu na lizanie nas? Odpowiadamy.

Ślina psa leczy? Obalamy mit

Ślina psa może z łatwością znaleźć się na naszej skórze. Wystarczy tylko chwila nieuwagi, a nasz czworonożny pupil natychmiast wykorzysta odpowiedni dla siebie moment i poliże naszą twarz, ręce, nogi, bądź inną odsłoniętą część ciała. Niektórzy z nas tego nie tolerują, inni z kolei sami się nadstawiają. Jedni i drudzy mają wyjaśnienia na swoje zachowanie. Słyszeliście kiedyś, że psia ślina ma właściwości lecznicze? To jeden z największych mitów, który krąży od pokoleń. Owszem, mogą uleczyć psie rany i przyspieszyć ich gojenie. Jednak tylko ich, bowiem te ludzkie nie zagoją się wskutek bliskiego spotkania z substancją zawierającą mnóstwo bakterii mogących zaszkodzić ludzkiemu życiu.  

– Pyski naszych psiaków zamieszkuje ogromna ilość bakterii, wirusów i grzybów. Ślina psa zawiera związki, które rzeczywiście pomagają poprzez lizanie się oczyścić lub nawet leczyć rany, ale psie rany, nie te ludzkie. Psy mają mikroorganizmy charakterystyczne tylko dla nich, których nasz organizm nie toleruje – mówił w wywiadzie dla „The New York Times”  dr Neilanjan Nandi z Uniwersytetu Drexela w Filadelfii.

Tęgoryjce i glisty, mikroby odzwierzęce – czym są? Dlaczego są dla ludzi niebezpieczne?

Niektóre bakterie zamieszkujące jamy ustne naszych czworonogów są mikrobami, zwanymi odzwierzęcymi. Stwarzają one dla nas realne ryzyko, gdyż ze zwierząt mogą przejść na ludzi i wywołać zakażenia, bądź inne groźne dla życia choroby. Zalicza się do tych typowych bakterii chorobotwórczych: clostridium, E. coli, salmonella i campylobacter, które mogą powodować poważne choroby układu pokarmowego u człowieka. 

Pamiętajmy, że nie chodzi jedynie o to, co naturalnie znajduje się w jamie ustnej naszego psiego przyjaciela. Pies porozumiewa się z otaczającym go światem przy pomocy węchu. Niektóre psiaki zjadają odchody i nie zawsze chcą oddać ten niezwykle zapachowy i obrzydzający nas-ludzi kąsek. To właśnie przy takich czynnościach mogą zdobyć pasożyty: tęgoryjce i glisty, a później podczas lizania nas po twarzy – oddać je nam. Obrzydzające, prawda? Jednak możliwe. 

Według jednych z prowadzonych badań, którymi podzielił się były prezes Amerykańskiego Towarzystwa Weterynarii Medycznej, nieodrobaczony szczeniak może mieć aż od 20 do 30 mln jaj glisty w jelitach.

Reasumując: nie pozwalaj psu na lizanie

Ślina psa nie wyrządzi Ci aż tak wielkiej krzywdy, jeśli Twój psiak poliże Cię po ręce, a Ty jesteś w pełni zdrowy. Pamiętaj jednak, by po każdej takiej psiej przyjemności, umyć ręce dla swojego własnego bezpieczeństwa. Radzimy również na to, by uważać i unikać, a wręcz nie pozwalać na lizanie twarzy, uszu, oczu i wszelkich okolic, gdzie nasza skóra jest cienka. Rzadko, ale jednak zdarzały się przypadki zakażenia człowieka mikrobami odzwierzęcymi przez błony śluzowe. 

Behawioryści radzą: unikaj kontaktu z pupilem

Posiadając trójkę psów nauczyłam się przy pomocy behawiorysty, co zrobić by delikatnie utemperować zwierzęta i jednocześnie zabronić im lizania w miejscach, które mi się nie podobają. Wystarczy nie zwracać uwagi na pupila i schować wszelkie miejsca, które mogą wydawać się mu kuszące. To naprawdę działa. Będzie jasnym sygnałem dla naszego czworonoga na to, że nie będziemy mu poświęcać uwagi, jeśli będzie nas lizał. Gwarantuje, że zwierzak szybko załapie i wkrótce przestanie. Pamiętaj jednak o konsekwencji. 

Zobacz także:

  1. Malusieńki terier zapłodnił wielkiego rottweilera. Szczeniaki są cudowne!
  2. Każdy właściciel psa ma z tym ogromny problem. Wiemy, jak go rozwiązać
  3. Masz kundelka? Mamy genialną wiadomość. Naukowcy zabrali głos w sprawie tej “rasy”