Straż Miejska jest organem, który powinien dbać o bezpieczeństwo ludzi, ale także zwierząt. W tym celu została powołana nawet specjalna jednostka, m.in. w Warszawie działa Ekopatrol. Niestety sytuacja, do której doszło w Puszczykowie przy ul. Gołębiej pokazała, że nie wszyscy funkcjonariusze Straży Miejskiej mają serca. Zwierzę do którego zostali wezwani potrzebowało pomocy, oni je bestialsko zamęczyli i zabili. 

Straż Miejska ma specjalne jednostki, które zajmują się zwierzętami

Straż Miejska działa w wielu miastach, w wielu miastach także działają specjalne jednostki, które zajmują się potrzebującymi zwierzętami. Taki patrol można wezwać do bezpańskiego psa, ale także do rannego jeża czy gołębia. Jeśli zgłoszenie dotyczy dzikiego lub egzotycznego, to taki zwierzak jest np. w Warszawie przewożony do szpitala mieszczącego się przy warszawskim ZOO. 

Niestety, tak jak pisałam wyżej, nie wszyscy funkcjonariusze tej jednostki są wrażliwi na cierpienie zwierząt. Sytuacja, która miała miejsce w Puszczykowie pokazała, że część z nich czerpie nawet przyjemność i satysfakcję z katowania bezbronnych istot. Poniższe zdjęcia są na to przykrym i drastycznym dowodem. Ale o co chodzi? Tłumaczę poniżej. 

Strażnicy miejscy zamęczyli potrzebujące zwierzę na oczach ludzi

Do tej brutalnej sytuacji doszło w Puszczykowie w ubiegły czwartek. Mężczyzna będący świadkiem, opublikował w mediach społecznościowych mrożący krew w żyłach wpis. Opisał w nim, jak przebiegała akcja. 

Dzik, który został bestialsko zabity przez funkcjonariuszy, wyszedł chwilę wcześniej z lasu. Straż Miejska niezwłocznie wysłała na miejsce patrol, który miał uniemożliwić ucieczkę zwierzęciu w stronę terenów zamieszkałych. Jednak to, co zrobili Ci mężczyźni, którzy mieli pomóc zwierzęciu, złamie wasze serca. 

Gapie próbowali interweniować, na nic. Strażnicy nadal męczyli zwierzę

Kiedy Pan Szymon, który jest autorem postu na Facebooku, pojawił się na miejscu zdarzenia, zobaczył że funkcjonariusze przyciskają zwierzę samochodem do ogrodzenia. Zapytał, co takie działanie ma przynieść. W odpowiedzi usłyszał, że “będzie schabowy na kolację”. Oburzyło go także zachowanie strażników, podczas całej sytuacji się śmiali, nagrywali oraz robili zdjęcia. 

Zwierzę w pewnym momencie im uciekło i zaczęło zmierzać w stronę lasu, ale brutalni strażnicy nie odpuścili. Znów zaczęli dociskać zwierzę do płotu. Pan Szymon chciał razem ze swoim sąsiadem dać schronienie dzikowi, ale wtedy pojawił się kolejny samochód, z którego wyskoczył mężczyzna i oddał bez ostrzeżenia strzał. Zwierzę padło. 

Problemem jednak jest to, że dzik znajdował się jedynie 200 metrów od lasu, z którego wyszło. Straż Miejska odniosła się do tej sprawy, ale komentarz oburza. 

Straż Miejska odniosła się do sprawy

Straż Miejska została poproszona o komentarz. Komendant jednak odmówił wyjaśnień, ale na stronie jednostki pojawił się komunikat. Niestety nie ma takiego wydźwięku, jakiego można było się spodziewać. Tekst komunikatu poniżej. 

“Na miejsce pierwsi przyjechali strażnicy miejscy, którzy starali się zablokować i przytrzymać zwierzę, które stwarzało realne zagrożenie dla ludzi. Zgłoszenie zostało przesłane do firmy, z którą Miasto ma podpisaną umowę na odstrzał redukcyjny dzików w celu zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańców miasta. Przedstawiciel firmy, posiadający odpowiednie uprawnienia, stwierdził, że jedyną możliwą interwencją w zastanej sytuacji jest dokonanie odstrzału” – można przeczytać w komunikacie. 

Nam się w głowie nie mieści, że osoby, które pełnią służbę i w czasie niej są urzędnikami, czyli osobami publicznymi, dopuszczają się takiego czynu. Dla nas jest to zwykłe bestialstwo. A wy co sądzicie o tej sytuacji?

straż miejska

Zobacz także:

  1. Jesień jest groźna dla czworonogów. Jeśli to zignorujesz – Twój pies może umrzeć
  2. Znaleźli konającego psa na ulicy, był na skraju śmierci. Doprowadził do tego człowiek?
  3. Skatowany pies był przekonany, że zasługuje na śmierć. Wstrząsająca historia