Svalbard

Mężczyzna, który został zaatakowany przez niedźwiedzia polarnego w norweskiej prowincji arktycznej Svalbard został wypisany ze szpitala. Niedźwiedź został zastrzelony przez strażnika zaraz po ataku. Mężczyzna, który oddał strzał twierdzi, że była to obrona własna. Ta sprawa wstrząsnęła całym światem. Akcja została skrytykowana przez wielu działaczy zajmujących się ochroną środowiska. 

Zagrożone wyginięciem zwierzę zostało zastrzelone

Niedźwiedź polarny został zabity po tym, jak zaatakował jednego ze strażników. Mężczyzna doznał niegroźnych urazów głowy – mężczyzna opuścił już szpital.

Statek MS Bremen, którym podróżowali turyści, należy do niemieckiej firmy Hapag-Lloyd Cruises. Na jego pokładzie znajdowało się 155 pasażerów. Przewoźnik podał, że drugi ze strażników zastrzelił niedźwiedzia w obronie własnej.

– Jest nam niezwykle przykro, że doszło do tego incydentu – napisała firma na Facebooku.

Zaatakowany mężczyzna miał chronić pasażerów

Mężczyzna był członkiem 11 osobowej ekipy, która miała dbać o bezpieczeństwo turystów podczas zwiedzania przez nich Wyspy Phippsa. Wycieczka udała się na wyspę dwoma pontonami.

Napotkanego tam niedźwiedzia próbowała zmusić do ucieczki krzykami i wystrzałami z pistoletu sygnałowego. Zwierzę ruszyło jednak do ataku, raniąc jednego z marynarzy w głowę, a wtedy dwaj inni członkowie ekipy zastrzelili niedźwiedzia.

Zabite zwierzę zabrano do Longyearbyen w celu przeprowadzenia rutynowych badań.

– Oczekujemy, że dochodzenie potrwa jakiś czas – oświadczył w poniedziałek Ole Jakob Malmo, który w urzędzie gubernatora Svalbardu pełni funkcję komendanta policji.

Svalbard to pustkowie lodowcowe

Svalbard to pustkowie lodowców i czap lodowych, leżące między Norwegią a biegunem północnym. Prawie 60 procent jego powierzchni pokrywa lód. Archipelag ten zamieszkuje trzy tysiące niedźwiedzi polarnych, co przewyższa tamtejszą ludzką populację. Wszystkie statki, które pojawiają się w tym rejonie, muszą zabierać ze sobą strażników, mających ochraniać wycieczkowiczów w trakcie rejsu.

Zdarzenie oburzyło internautów

Zdarzenie wywołało niezwykłe oburzenie wśród internautów i znanych osobistości.

– Chodźcie, podejdziemy zbyt blisko do niedźwiedzia polarnego w jego naturalnym środowisku, a potem zabijmy go, jeśli on zbliży się za bardzo do nas. Kretyni – skomentował brytyjski komik Ricky Gervais.

– Turystyka… kolejny raz udowadnia sama sobie, że szkodzi dzikiej przyrodzie – ironizował biolog Adam Hurt.

Zachowanie niedźwiedzi zmieniło się z powodu ocieplania się obszarów wokół bieguna północnego. Topnienie pokrywy lodowej powoduje, że muszą one spędzać więcej czasu na lądzie. Zmusza je to do wyruszania na polowanie w dalsze rejony. Między innymi dlatego dochodzi do coraz częstszych spotkań tych drapieżników z ludźmi.

Jednak, jeśli wchodzimy na tereny dzikich zwierząt, to my powinniśmy się do nich dopasować. To tak, jakbym weszła do klatki tygrysa, zaczęła go drażnić, a później kazałabym go zastrzelić, bo mnie zaatakował. 

Jeśli Ciebie też oburza ta historia – udostępnij dalej.

Zobacz także:

  1. Pies zaczął szturchać ciężarną opiekunkę. Uratował jej tym życie
  2. Robiąc to, napędzasz machinę okrucieństwa. Przez Ciebie giną niewinne psy
  3. Przypalali psa papierosami i połamali łapy. To, co zrobił na koniec ROZCZULA