Do sieci wypłynęły szokujące materiały przedstawiające sposób traktowania psów w The Doggy Den w Sheffield. Byli pracownicy hotelu dla zwierząt potajemnie sfilmowali, w jaki sposób traktowane są psy w ich ośrodku. Na jednym z filmów, było widać, że w jednym pokoju znajdowało się ponad 20 psów, a zajmowało się nimi jedynie dwóch opiekunów. Niestety to nie wszystko.

Sprawa ujrzała światło dzienne dzięki byłym pracownikom placówki

Zdjęcia i filmy zostały zrobione między marcem a grudniem ubiegłego roku. Byli pracownicy ośrodka przyznali, że nie publikowali wcześniej tych nagrań ze strachu przed utratą pracy.

„Chciałam już wcześniej pokazać, jakie okropne rzeczy działy się w tym miejscu. Bałam się jednak o utratę pracy. Jedne psy atakowały drugie. Jeden z czworonogów został ugryziony przez innego, a opiekunowie nic z tym nie robili.” – powiedziała Jess Hutcheson, która nagrała osiem filmików, które zawierają obciążające materiały.

W The Doggy Den były kopane i źle traktowane

Pracownicy urządzali sobie zabawy, polegające na rzucaniu w czworonogi zabawek. Na filmach widać także, że zwierzęta przez pracowników ośrodka były kopane. Jak mówi jeden z byłych zatrudnionych w The Doggy Den, w ośrodku codziennie było od 40 do 60 psów – pracowników maksymalnie czterech.

„Nigdy nie było wystarczająco wielu pracowników, aby opiekować się psami. Odeszłam stamtąd kilka miesięcy po nakręceniu tych filmików. Nie mogłam już dalej tam pracować.” – dodała Jess Hutcheson.

Właściciel próbuje się bronić

Właściciel próbuje się bronić. Twierdzi, że ośrodek prowadzi od 10 lat, zatrudnia 14 pracowników, z których każdy jest miłośnikiem zwierząt. Mówi, że sytuacje widoczne na zdjęciach i filmach to przypadki jednorazowe.

„Nigdy nie umieszczaliśmy psów w klatkach przez dłuższy czas. Te filmy i zdjęcia ukazują jedynie pojedyncze incydenty. Zajmuję się czworonogami od 10 lat i zatrudniam 14 pracowników. Każdy z nich to miłośnik zwierząt. Jestem osobą bardzo empatyczną, a dwa lata temu przeszedłem na dietę wegańską.” – przyznał pan Greatorex.

Z właścicielem ośrodka rozmawiała Sophie Hill, która relacjonowała ten wywiad na żywo. Po rozmowie podzieliła się swoimi spostrzeżeniami.

„Odniosłam wrażenie, że on wie dokładnie, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Interweniuje tylko wtedy, kiedy ma na to ochotę. Ten mężczyzna zaprzecza sam sobie, a stara się przedstawić tak, jakby nie miał pojęcia, co działo się w jego ośrodku.” – przyznała Sophie.

the doggy den

Zobacz także:

  1. Pies leżał przywiązany do torów, zaraz miał nadjechać pociąg. Uratował go cudowny człowiek
  2. Ludzie oszaleli na jego punkcie! To pies czy kot?
  3. Chrońcie swoje psy! Śmiertelna epidemia w Polsce