U małej Iris Grace Halmshaw w 2011 r. zdiagnozowano autyzm. Dziewczynka nie mówiła, nie nawiązywała żadnego kontaktu z otoczeniem. Lekarze i zrozpaczeni rodzice byli przekonani, że ich córka na zawsze zostanie zamknięta w swoim wewnętrznym świecie, do którego nikt nie będzie miał dostępu. Jednak rok później w murze odgradzającym dziewczynkę od świata powstał wielki wyłom. Niemożliwego dokonała… kotka o imieniu Thula, którą rodzice kupili Iris w prezencie. Zwierzę-terapeuta, czemu nie?

Do dziś Iris i Thula są nierozłączne

Dziewczynka nawiązała ze zwierzakiem tak silną więź, że zaczęła malować, śmiać się, wychodzić do ogrodu. Wciąż nie umiała mówić, ale jej obrazy zachwyciły świat. Do dziś Iris i Thula są nierozłączne, a rodzice traktują kotkę jak członka rodziny.

W jaki sposób małe zwierzątko dokonało czegoś, czego nie mogli dokonać ani rodzice, ani sztab terapeutów?

Dla prof. Pat Shipman, słynnej antropolożki z Penn State University, to nic zaskakującego. Według niej ludzie i zwierzęta domowe mają bardzo specyficzną, silną więź, już od początku istnienia naszego gatunku. Ta więź w pewnym stopniu ukształtowała nas jako ludzi. Dlatego do dziś miliony ludzi na świecie instynktownie szukają kontaktu ze zwierzętami i czerpią z tego kontaktu wielką przyjemność – kupują sobie psa lub kota, a nawet konia, żeby od czasu do czasu na nim pojeździć, ale bardziej, żeby doświadczyć kontaktu z mądrym i potężnym zwierzęciem. Jednak w tym kontakcie nie tylko o przyjemność chodzi. Zwierzęta dobroczynnie oddziałują na naszą psychikę, poprawiają zdrowie, a nawet potrafią wspomóc leczenie ciężkich chorób. Na bardzo różne sposoby.

Potężny i dobry jak koń

O tym, że między zwierzęciem a człowiekiem nawiązuje się prawdziwa, wyjątkowa więź, przekonany jest również Paweł Szpryngiel z Fundacji Tour de Fundacja – Akcja Charytatywna, która prowadzi rehabilitację dzieci niepełnosprawnych na łączonych turnusach klasycznej rehabilitacji oraz hipoterapii. – Moc oddziaływania zwierzęcia widzimy po dzieciach, które są pod naszą opieką. Zanim dziecko oswoi się z terapeutą człowiekiem, zawsze mija jakiś czas. Z pomocą zwierzęcia ten czas znacznie się skraca – mówi Paweł Szpryngiel. Taką niezwykłą moc ma praktycznie każde zwierzę, łagodne i oczywiście przeszkolone w kierunku pracy z niepełnosprawnymi. Może to być nie tylko koń, ale też delfin, pies czy nawet pochodząca z dalekiego Peru i coraz częściej wykorzystywana w różnego rodzaju terapiach alpaka. Między zwierzęciem a dzieckiem szybko buduje się zaufanie, dzięki temu łatwiej przełamać barierę strachu. – Prowadzimy ćwiczenia z udziałem koni, potężnych zwierząt, z którymi dzieci na co dzień mają rzadko do czynienia. Takie zwierzę wywołuje respekt i podziw, a jeśli jeszcze można je pogłaskać, zaprzyjaźnić się z nim, to może być prawdziwy przełom w rehabilitacji, w budowaniu motywacji dziecka do leczenia – opowiada Paweł Szpryngiel.

Zbawienny wpływ zwierząt

Nie wspominając o tym, że sama jazda konna, w której dziecko kołysze się w rytm kroków wielkiego zwierzęcia, znakomicie wpływa na cały układ ruchu – szkielet, mięśnie, postawę. Pozwala na nowo poczuć swoje ciało, co jest niezwykle ważne u dzieci np. z porażeniem mózgowym czy zaburzeniami integracji sensorycznej.

Zwierzęta zapobiegają chorobom serca, cukrzycy, otyłości ale też nowotworom. W dodatku obniżają poziom stresu. Jesteśmy jedynym gatunkiem, który trzyma i karmi inne dla przyjemności. A może nie tylko o przyjemność chodzi? Psy, koty, konie to pod wieloma względami nasi dobroczyńcy. Zwierzę nigdy nie ocenia, akceptuje wszystkie nasze słabości, a w dodatku sprawia, że świat staje się piękniejszy.

Źródło: focus.pl

Zobacz także:

  1. BYŁ BOHATEREM, NAJLEPSZYM Z PSÓW. NIESTETY, JEGO KONIEC BYŁ TRAGICZNY
  2. NIGDY TEGO NIE RÓBCIE! SĄ SŁODKIE, ALE W TEN SPOSÓB JE KRZYWDZICIE [WIDEO]